Wykute z czasu. Tom 2 – Riterrim

Poznaj fragment Pierwszego Rozdziału zatytułowanego Fastalla

[…]

Wtem ktoś zapukał do drzwi gabinetu.

– Wejść!

W drzwiach pojawił się sekretarz.

– Panie pułkowniku, przyszła wiekowa mniszka. Nie znam jej. Nigdy jej nie widziałem. Mówi, że jest prehelligenią Zakonu i musi się z panem zobaczyć.

Riterrim pomyślał, że musi to być jego znajoma prehelligenia Luottarna. Bardzo cenił sobie jej przyjaźń i zawsze miał dla niej czas.

– Poproś prehelligenię do środka. Oczywiście, że ją przyjmę – odpowiedział i wstał, oczekując na gościa.

Jakże się zdziwił, gdy w drzwiach pojawiła się zupełnie posiwiała starsza kobieta o niezwykle jasnych niebieskich oczach. Nie znał jej. To nie była Luottarna. Kimże więc była? Prehelligenia Zakonu jest tylko jedna. Kieruje Zakonem. Ukłonił się z ręką na sercu, zgodnie ze zwyczajem.

– Nie znam pani – powiedział na powitanie.

– Nie może mnie pan znać, pułkowniku, ponieważ dawno już przeszłam na spoczynek i zajęłam się nauką – odpowiedziała mniszka. – Zastąpiła mnie prehelligenia Luottarna.

Riterrim poprosił, by kobieta usiadła, poczekał, a następnie sam zajął miejsce za biurkiem. Wzrok jego padł na ciemnozielony, aksamitny strój zakonny, a właściwie na miejsce pod szyją kobiety, która podawała się za prehelligenię. Ze zdumieniem zobaczył identyczny naszyjnik, jaki sam nosił – bezcenną pamiątkę po Frijen.

– Przysłała mnie do pana, pułkowniku, prehelligenia Luottarna – zaczęła mniszka. – Generał Brefrant mówił jej, że podobno posiada pan jakieś dokumenty podpisane przez nią, z pieczęciami zakonu. W jakiś sposób są one niezwykłe. Wszystko, co jest własnością Zakonu, powinno być zamknięte w klasztornym archiwum. Luottarna prosi, by oddał jej pan te archiwalia w miarę możliwości.

– Niestety, prehelligenio. Czy mogę się do pani tak zwracać?

– Tak. Na imię mi Elechtera.

– Miło mi – odpowiedział. – Dokumenty te raczej nie będą Luottarnie do niczego przydatne.

Wstał, podszedł do sekretarzyka, który znajdował się tuż obok biurka, po prawej ręce. Następnie otworzył kluczem dolną szafkę i wyjął dwa zwoje papieru z przyczepionymi, odciśniętymi w laku pieczęciami.

[…]