Kategoria: Dziennik Autora

  • Polska powieść fantasy – czy wszystko musi być jak Wiedźmin?

    Polska powieść fantasy – czy wszystko musi być jak Wiedźmin?

    Polska powieść fantasy – czy w ogóle można mówić o „narodowości” w kontekście literatury?

    Z jednej strony odpowiedź wydaje się oczywista. Dla czytelników z Polski znaczenie ma to, że autor powieści fantasy jest Polakiem. To ktoś bliski kulturowo — ktoś, kto widzi świat podobnie, wychował się w tym samym kręgu odniesień i może przemycać w swojej twórczości wątki, które zostaną odebrane inaczej niż przez odbiorców z innych krajów.

    Z drugiej strony fantasy pozostaje gatunkiem uniwersalnym. Tworzone w nim światy nie mają jednej ojczyzny. Mogłyby powstać wszędzie — i właśnie na tym polega ich siła. To przestrzeń wyobraźni, która nie zna granic.

    Czy polska powieść fantasy musi być podobna do Wiedźmina?

    Sukces takich tytułów jak Wiedźmin sprawił, że często traktuje się je jako punkt odniesienia dla całego gatunku. To naturalne — każda kultura ma swoje dzieła, które definiują pewien kierunek.

    Ale czy to oznacza, że każda polska powieść fantasy powinna podążać tą samą drogą?

    Jako autor uważam, że nie.

    Powielanie pomysłów innych twórców w gatunku fantasy mija się z celem. To jedna z niewielu przestrzeni w literaturze, w której naprawdę można stworzyć wszystko — własne zasady, własną historię i własne spojrzenie na rzeczywistość.

    Może istnieć tyle światów, ilu jest ludzi. Każdy z nas odbiera rzeczywistość inaczej. Każdy zadaje inne pytania i szuka innych odpowiedzi. Fantasy daje możliwość opowiedzenia o tych różnicach w sposób, który wykracza poza codzienność.

    „Wykute z czasu” – inne spojrzenie na fantasy

    Wykute z czasu to powieść niekonwencjonalna.

    Została zbudowana wokół idei, że każda interpretacja czytelnika może być właściwa — o ile dotyka sedna dobrze postawionego pytania.

    Nie prowadzi czytelnika jedną ścieżką. Pozwala mu szukać własnej.

    W tym kontekście warto przyjrzeć się bliżej opowieści Wykute z czasu.

    Chociaż czas wydaje się niezmienny, podświadomie przeczuwamy, że mógłby wyglądać inaczej, gdybyśmy potrafili nim sterować. Pytania o czas i fizykę zaprzątają także głowy bohaterów powieści. Kiedy zagłębiają się oni we własne poszukiwania, natrafiają na odpowiedzi, które nie zawsze prowadzą tam, gdzie się ich spodziewali.

    Z biegiem wydarzeń coraz trudniej jednak określić, czy to właśnie czas i fizyka stanowią istotę ich drogi. Być może są jedynie jedną z warstw — sposobem zbliżenia się do czegoś, co pozostaje ukryte głębiej.

    Nie wszystkie pytania prowadzą tam, gdzie początkowo się wydawało. To, co wygląda jak poszukiwanie odpowiedzi, może być jedynie drogą — a nie jej celem.

  • Dlaczego Wapauta

    Wapauta nie powstała jako plan świata ani zestaw map i nazw. Zrodziła się z pytania: co dzieje się wtedy, gdy historia przestaje być jedną, prostą linią?

    To świat, w którym czas nie zawsze płynie naprzód w przewidywalny sposób. Przeszłość potrafi wracać, przyszłość się rozgałęzia, a decyzje — nawet te podjęte w dobrej wierze — niosą konsekwencje, których nie da się cofnąć.

    Pisząc o Wapaucie, interesuje mnie przede wszystkim człowiek: postawiony wobec wydarzeń większych od niego samego, zmuszony do wyborów pomiędzy tym, co konieczne, a tym, co możliwe. Granica między przeznaczeniem a decyzją bywa tu nieoczywista.

    Ten blog jest miejscem zapisków. Myśli o świecie, czasie i historiach, które nie zawsze biegną jedną drogą. Bez pośpiechu. Bez konieczności porządkowania wszystkiego od razu.