Czy świat fantasy istnieje, jeśli nikt o nim nie myśli? – część pierwsza

Czy świat fantasy istnieje jeśli nikt o nim nie myśli

Czy świat fantasy istnieje? Pytania z pogranicza metafizyki

Zastanawiałaś / zastanawiałeś się kiedyś, czy świat fantasy istnieje? Czy świat w książce, która właśnie stoi na półce, istnieje? Można też zapytać inaczej. Jeśli nikt o nim się nie dowie, czy taki świat ma sens? Może czeka tam, pośród zadrukowanych kartek, na swojego obserwatora, w którego wyobraźni odtworzy się z jego myśli w jedynej, niepowtarzalnej odsłonie?

Ostatnie pytanie dotyka filozoficznej prawdy, że takich światów, stworzonych w czyjejś wyobraźni z zapisanych przez autora słów może być tyle, ilu jest, było lub znajdzie się w przyszłości czytelników. Jeden świat będzie się różnił od drugiego detalami, istniejącymi w głowie jednego, konkretnego czytelnika – zupełnie jak odmienne warianty tej samej rzeczywistości mogą współistnieć obok siebie w teorii wieloświatu…

Co dzieje się z miejscem, którego nie obserwujemy? To kolejne filozoficzne pytanie, które można łatwo zobrazować na przykładzie obserwacji kosmosu. Gdy nie mieliśmy na Ziemi odpowiednich narzędzi, cały rozległy wszechświat praktycznie nie istniał dla ludzi żyjących w dawnych epokach. Światło z odległego nieba, które dotarło do Ziemi i nie zostało odczytane przez współczesnych mu ludzi, być może odeszło na zawsze wraz z możliwością odkrycia historii gwiazd, planet i galaktyk, o których informację niosło.

Przez postawione wyżej pytania dotykamy następującego problemu. Czy rzeczywisty świat może się czymś różnić od świata stworzonego w wyobraźni, jeśli nikt go nie będzie obserwował? Czy sens może nadać dopiero umiejętność odczuwania?